"Zakochaj się w Polsce". W tym roku w dniach 22 – 24 października odkrywaliśmy piękno Roztocza. Po ponad pięciogodzinnej podróży w blasku słońca dotarliśmy do Zwierzyńca. Swoje pierwsze kroki skierowaliśmy do Ośrodka Edukacyjno - Muzealnego Roztoczańskiego Parku Narodowego, gdzie zapoznaliśmy się z wystawą stałą „W krainie jodły, buka i tarpana”. Przedstawione sceny, dźwięki i gra światłem sprawiły, że odbyliśmy podróż w czasie. Następnie wyruszyliśmy na 8 kilometrowy spacer na Bukową Górę i do Stawów Echo, gdzie zobaczyliśmy żyjące na wolności koniki polskie - symbol parku. Było cudownie, pięknie i kolorowo, prawdziwa złota polska jesień.
Na szlaku naszej wędrówki znalazł się również pomnik pamięci ofiar pacyfikacji II wojny światowej w Sochach. 1 czerwca 1943 roku hitlerowscy okupanci dokonali masowego mordu mieszkańców wsi. Zabito mężczyzn, kobiety, starców i dzieci. W sumie ponad 180 osób, w tym co najmniej 45 dzieci i 52 kobiety. Wieś spalono w odwecie za pomoc jakiej udzielali mieszkańcy walczącym w pobliżu oddziałom partyzanckim.
Spacer zakończyliśmy przed kościołem na wodzie pw. św. Jana Nepomucena w Zwierzyńcu, zaś wieczór spędziliśmy przy ognisku w ośrodku „Leśne Duchy”.
Kolejnego dnia udaliśmy się do Zamościa określanego potocznie jako "Perła Renesansu", "Miasto Arkad" lub "Padwa Północy". Miasto zostało utworzone przez kanclerza i hetmana wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego w 1580 roku. W 1992 r. zamojskie Stare Miasto zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Zwiedziliśmy Muzeum Zamojskiego, Muzeum Fortyfikacji i odbyliśmy spacer z przewodnikiem, który zachwycał nie tylko swoim strojem, ale przede wszystkim opowieściami. Na zakończenie naszej wizyty w twierdzy pamiętającej nie jedno oblężenie, oddaliśmy salwę z armaty. Korzystając ze sprzyjającej aury wieczór ponownie spędziliśmy przy ognisku piekąc kiełbaski oraz na rozmowach, na które czasami w szkole zwyczajnie brakuje czasu. To były wyjątkowe chwile.
Ostatniego dnia kiedy rankiem wyjeżdżaliśmy, Roztocze płakało. Dla nas nie miało to już znaczenia, bowiem minione dwa dni były chyba najpiękniejszymi, najcieplejszymi i najlepiej spędzonymi w październiku. W drodze powrotnej odwiedziliśmy jeszcze Muzeum Powstania Warszawskiego, upamiętniające jedno z najważniejszych wydarzeń w najnowszej historii Polski. Oby historia tamtych dni nigdy się nie powtórzyła, zaś pamięć na zawsze pozostała w sercach naszych i kolejnych pokoleń. A przypominać ma o tym serce symbolicznie bijące w ścianie gmachu muzeum, upamiętniającej 63 dni powstania.




































